Mój modus fumandi: Kulturalna degustacja

Mój pierwszy kontakt z gatunkowym tytoniem miał miejsce za sprawą dziadka. Aromatyczny dym rozchodził się po piętrze domu przy ulicy Mącznej w Szczecinie. Dziadek pykał fajkę, odpoczywając na skórzanej kanapie w gabinecie, pełnym ręcznie zdobionych mebli, książek i grafik. Nie potrzeba było rozległej wiedzy antropologicznej, by dostrzec, że jest w tej czynności coś rytualnego…

W sobotni poranek, dwa dni przed świętami Bożego Narodzenia, rozpocząłem lekturę książki Kulturowa historia tytoniu. Uznałem, że to dobry moment na uporządkowanie rozproszonych zapisków na temat mojego stosunku do świata cygar i na wytłumaczenie, dlaczego pojawiają się one wśród innych tematów na blogu. Jednocześnie mam okazję zainaugurować nowy dział Manufaktury Marzeń: Kulturalna degustacja.

Ja i moje cygara w Kamienicy Hipolitów. Na planie Muzealnych Opowieści w TVP Kraków (film na YouTube na końcu wpisu). Zdjęcie: Kamila Buturla

Platoniczne początki…

Moja przygoda z cygarami rozpoczęła się platonicznie. Nie mając czasu na regularną degustację, nie mając własnej kolekcji, zacząłem czytać, oglądać, chłonąć wiedzę o świecie cygar. Moja wyobraźnia napełniła się obrazami estetycznych pudełek, pięknych klasycznych banderoli (zwanych pierścieniami) i samych, równiutko zwiniętych, gładkich i pełnych olejów eterycznych liści tytoniu. Moje Czytelniczki proszę o wyrozumiałość dla tej typowo męskiej fascynacji nieożywionym przedmiotem i zachęcam do dalszej lektury 🙂

Brick House – pierwsze cygaro, które świadomie zapaliłem. Produkowane w Nikaragui przez markę JC Newman, najstarszą w USA rodzinną wytwórnię cygar. Nigdy nie zapomnę intensywnego aromatu i wysublimowanych skórzanych nut smakowych…

Każde zauroczenie rządzi się swoimi prawami, a jednym z nich jest idealizacja. Platoniczne w pewnej mierze „zakochanie” uniosło mnie ponad szerszy ogląd współczesnego świata cygar. Widziałem tylko produkt i towarzyszącą mu opowieść. Z czasem jednak zaczął do mnie docierać obraz dzisiejszej społeczności miłośników cygar – a przynajmniej tych, którzy dzielą się zdjęciami i tekstami w internecie. Skoro sam zacząłem udzielać się w mediach społecznościowych, chcąc nie chcąc zyskałem nowy kontekst realizowania swojej pasji.

Minęło trochę czasu i przyszedł nowy etap, który miał pokazać, czy po zakochaniu… przyjdzie miłość 😉

Ale najpierw tło historyczne.

Przemysł cygarowy po roku 1959

Dokonując esencjonalnego skrótu historii przemysłu cygarowego, wskażę dwa słowa klucze: Kuba i elita. Ta pierwsza pojawia się na łamach bloga. Dla zobrazowania drugiego z wymienionych fenomenów wybrałem postać Artura Rubinsteina. To jeden z wybitnych przedstawicieli świata kultury, w których biografię wpisał się rytuał degustacji cygar. Sławny pianista i popularyzator spuścizny Chopina posiadał na Kubie swoją własną plantację tytoniu, a w manufakturze H. Upmann zwijane były cygara opatrzone nazwiskiem artysty.

Artur Rubinstein z cygarem. Artysta posiadał swoją plantację tytoniu na Kubie oraz własną markę cygar. Zdjęcie za pośrednictwem: AllPosters
Artur Rubinsterin podczas rytuału rozpalania cygara. Zdjęcie za pośrednictwem: En Coulisses

Oczywistą i tragiczną zarazem cezurą tej historii jest rok 1959. Zwycięstwo Rewolucji na Kubie doprowadziło do programowego unicestwienia rodzinnej tradycji cygarowych biznesów, do wygnania właścicieli i defraudacji majątków. Skutkiem było zniknięcie wielu cenionych marek i nacjonalizacja pozostałych – funkcjonujących dziś pod niechlubną banderą Habanos S.A.

Kubańscy uchodźcy w drodze na Florydę. Poza Kubą żyje dziś ponad milion osób, czyli jedna dziesiąta obecnej populacji wyspy. Zdjęcie: The Atlantic
Cohiba, jako osobista marka Fidela Castro, stanowi nowy wykwit, a zarazem esencję kubańskiego przemysłu cygarowego, zbudowanego na grabieży dawnych kultowych marek, bezprawnie firmowanych znakiem komunistycznego rządu: Habanos. Zdjęcie: Yucel Moran (Unsplash)

Artur Rubinstein to jeden z wielu przykładów przedwojennego dżentelmena, w którego wizerunek wpisane było cygaro (bądź fajka!). Inne postacie będą pojawiały się w dziale Kulturalna degustacja. Teraz chcę skupić się na szerszym obrazie. Rok 1959 oznacza bowiem koniec pewnej epoki, a jednocześnie początek nowej. W kształtowaniu oblicza Nowego Świata cygar zaważył czynnik nader prozaiczny… podział pracy w społeczeństwie klasowym.

Dawni właściciele przemysłu cygarowego wywodzili się ze sfer wyższych, a więc nie parali się pracą fizyczną. To z kolei oznaczało, iż – dając impuls do powstania kultowych marek – po wygnaniu z ojczyzny nie byli w stanie wytworzyć ani jednego cygara. Rodzący się na nowo na Florydzie, w Nikaragui i na Dominikanie przemysł cygarowy, powstał głównie za sprawą  pracowników fizycznych, którzy posiadali fach w ręku i potrafili z niczego stworzyć rozrastające się wytwórnie.

Dziś jest oczywiste, że wielu założycieli wiodących marek cygarowych – takich jak Arturo Fuente czy My Father Cigars – posiada tytuły master rollera (mistrza zwijania cygar) i master blendera (odpowiedzialnego za dobór tytoniów w mieszance). Wpływa to na najwyższą jakość produkcji, ale z drugiej strony kieruje naszą uwagę ku innemu zjawisku, jakim jest oderwanie świata cygar od jego kulturowych i elitarnych korzeni.

Dominikańska Arturo Fuente to jedna z kilku czołowych marek cygarowych. Jej slogan brzmi: The Reigning Family of Premium Cigars. Taki sukces nie wziął się jednak znikąd, o czym opowiada film dokumentalny The Fuente Family: An American Dream. Na fotografii ojciec i syn, Carlos Senior i Carlito Fuente. Zdjęcie: Cigar Family

Jeżeli porównamy współczesne rodziny cygarowe z ich europejskimi odpowiednikami związanymi z produkcją wina – musimy dostrzec istotne różnice. Tradycje cygarowe to zaledwie kilka pokoleń, podczas gdy spuściznę rodzin winiarskich można nieraz liczyć w stuleciach. Historia producentów cygar to historia emigrantów, a emigracja to  z konieczności wykorzenienie. Historia francuskich winiarzy to historia średniowiecznych zamków, w których do dziś spędzają oni część swojego czasu; to historia dawnych tradycji – do dziś rodziny te spotykają się wieczorami przy dźwiękach fortepianu i wspólnych pieśni; to często również elegancja i dobry gust kształtowane przez wieki.

Tradycja dzisiejszych marek cygarowych często zbudowana jest na doświadczeniach prostych ludzi, którzy ciężką pracą osiągnęli sukces. Ma to swój walor „coachingowy”, jednak oderwanie od korzeni, od lokalnego dziedzictwa i społeczności muszą mieć swoje konsekwencje.

Mały młotek – symbol sukcesu zbudowanego od zera. Z tym młotkiem dorabiał w Hiszpanii młodziutki kubański emigrant José Orlando Padrón, założyciel legendarnej nikaraguańskiej marki Padrón. Zdjęcie: Tobacco Business

Skoro zatraciła się pierwotna relacja pomiędzy wytwórcami a reprezentującymi elity odbiorcami, cygaro zaczęło dziś funkcjonować jako cel sam w sobie. Dawniej – nie umniejszając wyjątkowości i magii ręcznie zwijanego cygara – inne wartości były na pierwszym planie. Cygaro towarzyszyło człowiekowi kulturalnemu, dopełniało jego wizerunek, dawało niezastąpione chwile relaksu. Nie było jednak jedynym, ani głównym zainteresowaniem. Dlatego, pisząc o cygarach, pamiętam, aby zachować balans pomiędzy tym, co najistotniejsze (kultura), a tym, co fascynujące, ale jednak nie pierwszorzędne (degustacja). Wyrazem tego jest również profil Manufaktury Marzeń na Instagramie.

Mówiąc wprost…

Głównie panie, gdy stykają się ze światem cygar, nabierają zrozumiałego dystansu. Z jednej strony istnieje cała romantyka ręcznej produkcji i dżentelmeński rytuał relaksacyjny, z drugiej… wizerunek przeciętnego palacza (szczególnie amerykańskiego), jaki odnajdujemy w internecie, czy w filmach. Bodaj najbardziej odpychającym obrazem jest hedonistyczne exemplum otyłego mężczyzny, byle jak ubranego, pozującego z bachusową miną wśród kłębów dymu  z cygarem wetkniętym nonszalancko między zęby. Na taki widok płeć piękna (i obdarzona lepszym gustem) reaguje zwykle epitetem „obleśny”. Niestety jako koneser cygar nie mogę zanegować istnienia tego zjawiska.

Gdy zacząłem interesować się cygarami, moim pierwszym skojarzeniem był elegancki i pełen pasji styl życia. Na zdjęciu cygaro Arturo Fuente Hemingway Best Seller (w klasycznym formacie perfecto). Cygaro Hemingway (w formacie Work of Art) zostało wyróżnione przez magazyn Cigar Aficionado jako cygaro nr 6 roku 2018. Zdjęcie: Kamila Buturla

Gdy wchodziłem w świat cygar, szybko zadałem sobie pytanie: jaki będzie mój modus fumandi – styl palenia? Było to o tyle istotne, że fascynacja cygarami pochłonęła mnie i wiedziałem, że chcę się tym tematem zajmować. Jednocześnie potrzebowałem odciąć się od wskazanego wyżej negatywnego wzorca. To zaś, co czasy współczesne wniosły pozytywnego – chciałem zaadoptować do pejzażu kulturowego, który stanowi bazę mojej humanistycznej formacji.

Ryzykując stwierdzenie, że współczesny świat cygar to w większym stopniu subkultura, niż kultura, muszę wskazać te aspekty, w których ma on swoje zasługi. Dla porządku wymienię je w punktach:

  • Wzrost świadomości: wraz z upowszechnieniem dostępu do wiedzy każdy może w łatwy sposób pozyskać informacje na temat warunków przechowywania cygar oraz ich degustowania. Umożliwia to weryfikację stanu zachowania produktu, tworzenie własnej kolekcji oraz czerpanie pełni z degustacji. Dzięki egalitaryzacji każdy może swobodnie sięgnąć po produkt premium i zdefiniować swój własny styl.
  • Przełamanie stereotypów płciowych: o ile w produkcji cygar i w samych rodzinach cygarowych doniosłość roli kobiet zawsze była oczywista, o tyle wśród konsumentów do pewnego momentu dominowali mężczyźni; dzięki egalitaryzacji kobiety masowo sięgnęły po cygara, co dziś już chyba nikogo nie dziwi.
  • Społeczność Cigar Aficionado: boom na cygara powrócił w latach 90-tych XX wieku, w dużej mierze za sprawą powstania koneserskiego magazynu Cigar Aficionado; dzięki profesjonalnemu podejściu jego założyciela, Marvina Shankena (będącego również właścicielem prestiżowego magazynu winiarskiego Wine Spectator), cygara zyskały swą drugą młodość; w szerszym znaczeniu cigar aficionado to po prostu miłośnik cygar, mniej lub bardziej związany z globalną społecznością, którą łączy cygarowa pasja; cechą tej społeczności jest porozumienie ponad podziałami oraz ogólna życzliwość, a aficionado to zazwyczaj człowiek o otwartym umyśle i pozytywnym nastawieniu.

Kulturalna degustacja…

Mój indywidualny modus fumandi określam jako wypadkową trzech elementów:

  • Sentyment związany z postacią dziadka,
  • skłonność wyobraźni do podejmowania podróży w miejsca marzeń,
  • fascynacja światem kultury (w sensie intelektualnym) i dawnego stylu (w sensie obyczajowym).

Dodając do tych trzech elementów wartość, jaką jest rytuał degustacji, dochodzę do swojej własnej wariacji na temat wzorca kulturowego, którego przedstawicielami są J.R.R. Tolkien z fajką, Mark Twain z cygarem i wielu innych, których spotkacie na łamach działu Kulturalna degustacja.

Przy okazji polecam odcinek cyklu Muzealne Opowieści, w którym opowiadam o historii Cygar-Fabryki na Dolnych Młynów w Krakowie:

Manufaktura Marzeń w TV – odcinek o krakowskiej Cygar-Fabryce.

Kliknij poniższy przycisk, aby zapoznać się z moim przewodnikiem po świecie cygar!

Na planie Muzealnych Opowieści. Opowiadam o rytuale degustacji ręcznie zwijanych cygar i historii krakowskiej Cygar-Fabryki. Zdjęcie: Kamila Buturla

4 myśli do „Mój modus fumandi: Kulturalna degustacja”

  1. Pięknie napisane , czyta się z wielkim zaciekawieniem a właściwie chłonie tekst. Szczególnie ujęła mnie poza merytoryczną wiedzą i swadą staranna polszczyzna. Rzadko kto teraz tak pisze.

  2. Ja również zwróciłem uwagę na kwiecistość języka.
    Podpisuję się pod wpisem p. Stefanii.
    Tekst się pochłania. Mógłbym czytać nawet 1000 stron Twojej twórczości.
    Bardzo ciekawe spojrzenie na współczesny świat cygar.
    Różnimy się tylko w jednym aspekcie, a mianowicie świat cygar to dla mnie męski świat, jeden z nielicznych naszych bastionów w sfeminizowanym obecnie świecie.
    PS
    Na szczęście mnie nie obowiązuje poprawność polityczna.

    1. Dziękuję za miły komentarz i za odwiedzanie Manufaktury! 🙂 W dawnym modus vivendi istniał ściślejszy niż dziś podział czasu i przestrzeni zgodnie z kluczem płciowym. Stąd – dla przykładu: choćby w filmie The Lost City, który polecam – mamy obraz kobiet relaksujących się po rodzinnym obiedzie w ogrodzie i mężczyzn udających się w swoim gronie na pałacowe patio, aby wspólnie degustować cygara wraz z kieliszkiem rumu 🙂 Myślę, że taka forma spędzania czasu ma sens i w jakiejś mierze występuje również dzisiaj 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.